2015/05/12

Matura 2015

Cześć.

Etap pisemnych matur mam już za sobą i szczerze mówiąc moje uczucia są mieszane. Przed maturami stresowałam się a gdy nadszedł dzień matury podeszłam do tego na luzie. Chyba najbardziej obawiałam się polskiego bo jak wiadomo nie jest to moja mocna strona (tak jakbym w ogóle miała te mocne strony w szkole), ale myślę, że zdam chociaż na te 30 procent i nie będzie aż tak źle. Z matematyką było już gorzej, ale według moich obliczeń mam ok 50 procent więc jest jak najbardziej ok biorąc pod uwagę moje wszystkie próbne matury. Angielski uważam za łatwy i to mnie trochę zadziwiło bo do tej pory miałam dużo błędów a teraz tylko dwa co jest dużym plusem, ale jeszcze wszystko może się zmienić dlatego nie ciesze się aż tak. Biologia była trudna i jeśli mam być szczera w ogóle nie przyłożyłam się do nauki. Wiem, że były osoby, które uczyły się od dawna i zawaliły, dlatego ja nie żałuje tego, że w sumie olałam to wszystko. Za to dziś miałam ustny angielski. Wczoraj nie stresowałam się w ogóle, ale gdy po 8 dotarłam do szkoły i zauważyłam, że Kamil już wychodzi a Kasi nadal nie ma zaczęłam panikować przez co czułam się fatalnie. Wynik 70 procent jest dla mnie jak najbardziej zadowalający biorąc pod uwagę fakt, że przez 2,5 roku korepetycji nie byłam w stanie wydusić z siebie słowa a co dopiero mówić po angielsku. Największy stres jest przed ustnym polskim. Boje się, że trafię na coś czego nie będę w stanie rozwinąć, na coś co mi całkowicie nie przypasuje tak jak na przykład nauka o języku. Oczywiście żyje ze świadomością, że gdyby mi nie poszło mogę poprawić to w sierpniu, ale przecież trzeba być optymistą w takiej chwili chociaż na co dzień jest się pesymistą.