2015/06/01

Wakacje

No i matura już za mną, tak bardzo bałam się tego ostatniego dnia.  Tego, że trafię na naukę o języku, albo ogólnie na kiepski temat przez co nie dam rady nic powiedzieć. Tego dnia wstałam znacznie wcześniej niż miałam zamiar bo chciałam się jeszcze czegoś pouczyć (jakby to miało mi coś dać kilka godzin przed egzaminem), w kuchni znalazłam kartkę mówiącą o tym, że wszystko będzie dobrze a ja zdam bez problemu (tata wie jak córkę rozśmieszyć). Na egzamin wchodziłam jako czwarta i chociaż znałam wszystkie możliwe pytania wiedziałam, że stres jest tak ogromny i nie dam rady sobie czegokolwiek przygotować. W moim przygotowaniu wcale nie pomagał mi fakt, że moja koleżanka przez cały ten czas prowadziła swój monolog, ale coś wymyśliłam i było ok.
Podsumowując - polski zdałam na 75% i jestem z tego dumna, wszystkie egzaminy są już za mną więc nie muszę się niczym stresować (no chyba, że rekrutacją na studia). Po maturze przyjechał do mnie Mateusz i spędziliśmy ze sobą miłe dwa dni. Odkąd mam już wolne nie mam pojęcia co ze sobą zrobić - jedzenia, muzyka/dr.House, właśnie tak wygląda każdy mój dzień. Chyba muszę poszukać sobie pracy żeby coś robić i nie nudzić się aż tak w moich czterech ścianach. Większych planów na wakacje jak na razie brak, Mateusz wspominał coś o wspólnym wyjeździe ale czy wypali? nie mam pojęcia.


Polecacie jakieś filmy albo książki?

2015/05/12

Matura 2015

Cześć.

Etap pisemnych matur mam już za sobą i szczerze mówiąc moje uczucia są mieszane. Przed maturami stresowałam się a gdy nadszedł dzień matury podeszłam do tego na luzie. Chyba najbardziej obawiałam się polskiego bo jak wiadomo nie jest to moja mocna strona (tak jakbym w ogóle miała te mocne strony w szkole), ale myślę, że zdam chociaż na te 30 procent i nie będzie aż tak źle. Z matematyką było już gorzej, ale według moich obliczeń mam ok 50 procent więc jest jak najbardziej ok biorąc pod uwagę moje wszystkie próbne matury. Angielski uważam za łatwy i to mnie trochę zadziwiło bo do tej pory miałam dużo błędów a teraz tylko dwa co jest dużym plusem, ale jeszcze wszystko może się zmienić dlatego nie ciesze się aż tak. Biologia była trudna i jeśli mam być szczera w ogóle nie przyłożyłam się do nauki. Wiem, że były osoby, które uczyły się od dawna i zawaliły, dlatego ja nie żałuje tego, że w sumie olałam to wszystko. Za to dziś miałam ustny angielski. Wczoraj nie stresowałam się w ogóle, ale gdy po 8 dotarłam do szkoły i zauważyłam, że Kamil już wychodzi a Kasi nadal nie ma zaczęłam panikować przez co czułam się fatalnie. Wynik 70 procent jest dla mnie jak najbardziej zadowalający biorąc pod uwagę fakt, że przez 2,5 roku korepetycji nie byłam w stanie wydusić z siebie słowa a co dopiero mówić po angielsku. Największy stres jest przed ustnym polskim. Boje się, że trafię na coś czego nie będę w stanie rozwinąć, na coś co mi całkowicie nie przypasuje tak jak na przykład nauka o języku. Oczywiście żyje ze świadomością, że gdyby mi nie poszło mogę poprawić to w sierpniu, ale przecież trzeba być optymistą w takiej chwili chociaż na co dzień jest się pesymistą.


2015/04/26

Poczatek

Cześć.
Po raz kolejny zabieram się za pisanie bloga, kto wie może tym razem wytrzymam tutaj dłużej niż do tej pory. Na blogu mam zamiar pisać o moim codziennym życiu, chcę żeby był to mój pamiętnik.

Coś o mnie?
Mam na imię Nikola, ale nie przepadam za swoim imieniem. Mam dziwiętnaście lat, właśnie skończyłam naukę w liceum w klasie o profilu biologiczno chemicznym (chociaż nie znoszę biologii i chemii). Od długiego czasu zakochana w niebieskookim chłopaku. Uważam się za dziwną osobę, jestem nieśmiała co raczej odstrasza ludzi a nie przyciąga ch do mnie. Nie mam osób, które mogłabym nazwać przyjaciółmi, nie interesuje mnie moda czy fotografia. Lubię sport, mogę go oglądać cały czas, ale grać mogę tylko w siatkówkę. Kiedyś trenowałam piłkę ręczną chociaż nie mam pojęcia dlaczego. Jestem uzależniona od muzyki, seriali, słodyczy jak i zapachu męskich perfum. W wolnym czasie lubię czytać książki i słuchać muzyki. Mam wiele marzeń, ale z czasem zaczynam coraz bardziej wątpić w to, że kiedyś je spełnię.