No i matura już za mną, tak bardzo bałam się tego ostatniego dnia. Tego, że trafię na naukę o języku, albo ogólnie na kiepski temat przez co nie dam rady nic powiedzieć. Tego dnia wstałam znacznie wcześniej niż miałam zamiar bo chciałam się jeszcze czegoś pouczyć (jakby to miało mi coś dać kilka godzin przed egzaminem), w kuchni znalazłam kartkę mówiącą o tym, że wszystko będzie dobrze a ja zdam bez problemu (tata wie jak córkę rozśmieszyć). Na egzamin wchodziłam jako czwarta i chociaż znałam wszystkie możliwe pytania wiedziałam, że stres jest tak ogromny i nie dam rady sobie czegokolwiek przygotować. W moim przygotowaniu wcale nie pomagał mi fakt, że moja koleżanka przez cały ten czas prowadziła swój monolog, ale coś wymyśliłam i było ok.
Podsumowując - polski zdałam na 75% i jestem z tego dumna, wszystkie egzaminy są już za mną więc nie muszę się niczym stresować (no chyba, że rekrutacją na studia). Po maturze przyjechał do mnie Mateusz i spędziliśmy ze sobą miłe dwa dni. Odkąd mam już wolne nie mam pojęcia co ze sobą zrobić - jedzenia, muzyka/dr.House, właśnie tak wygląda każdy mój dzień. Chyba muszę poszukać sobie pracy żeby coś robić i nie nudzić się aż tak w moich czterech ścianach. Większych planów na wakacje jak na razie brak, Mateusz wspominał coś o wspólnym wyjeździe ale czy wypali? nie mam pojęcia.
Polecacie jakieś filmy albo książki?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz